Święto Cykliczne Szczecin 2014
Impreza, w której wziąć udział to prawie obowiązek. Więc wziąłem pomimo upału, bólu pleców i ...odmiennego zdania żony na temat jak powinienem spędzić niedzielę.
Spotkanie w Dąbiu o 10.50. Ilość rowerzystów z okolicy stosunkowo niewielka, dopiero po przyjeździe grupy "Goleniów" wyraźnie urośliśmy w siłę.

Z Abarth`em w oczekiwaniu na wakacyjny przypływ gotówki ©Newsbike

Ogólne oczekiwanie na start
Z Dąbia udaliśmy się na Słoneczne na spotkanie z grupą "Stargard"


W drodze©Newsbike
Ze Słonczego pojechaliśmy do Zdrojów i tam spotkanie z grupą "Gryfino". Po połączeniu tworzyliśmy liczny kolorowy peleton. W asyście policji popedałowaliśmy na pl. Mickiewicza.
Tam spotkanie wszystkich uczestników święta cyklicznego. Tłumy przeogromne. Samo południe a słoneczko przygrzewało zdrowo. Na szczęście udało się nam znaleźć miejsce w cieniu.

Plac Mickiewicza z perspektywy Tukana, którego dziś zabrałem na wycieczkę. Przy okazji pracował jak klakson :)
Po kilkudziesięciu minutach wystartowaliśmy. Na początku tempo tragiczne. Dosłownie 5 km/h.

I co kawałek postój

Dopiero po nawrotce na rondzie Giedroycia udało nam się troszkę nabrać prędkości©Newsbike
Kolumna kilku tysięcy rowerzystów ciągnęła się w dwie strony bez końca. Na Trasie Zamkowej zmęczeni upałem troszkę z Abarthem przyspieszyliśmy i udało się poczuć odrobinkę wiaterku. Przy okazji dogoniliśmy czoło kolumny z Marszałkiem na przedzie :). Marszałek Geblewicz trzymał fason i utrzymywał prędkość ok. 15 km/h. Oczywiście cała kolumna też podążała tą prędkością...


Jazda z perspektywy tukana
Na trasie postój na ściśnięcia kolumny. Ufff jak gorąco

Postój
Później jeszcze rundka po mieście przy głośnych dźwiękach wuwuzeli, klaksonów i dzwonków. Tukan też się udzielał :). W końcu dojechaliśmy z powrotem do pl. Mickiewicza. Ze względu na wyczerpanie zapasów napojów i porę obiadową postanowiliśmy z Abarhem zerwać się z dalszej części imprezy i udać się samotnie do domu. Nie tylko my, bo po drodze wyprzedziliśmy kilka osób.
Impreza ciekawa i pokazująca jak wielką siłą są rowerzyści. Dziś było jednak trochę za gorąco i przy tak wolnym tempie było bardzo, bardzo męcząco. Nie zazdroszczę też kierowcom którzy musieli przez nasz przejazd stać w korkach. Dziś pokonany dystans maratonu, czas podobny jak u maratończyków :).
Plecy niestety nadal bolą. Jechać jeszcze się da ale np obrócić do tyłu to już nie bardzo.
- DST 42.00km
- Czas 02:34
- VAVG 16.36km/h
- VMAX 35.60km/h
- Temperatura 32.0°C
- Kalorie 1380kcal
- Podjazdy 284m
- Sprzęt Kellys Axis
- Aktywność Jazda na rowerze
Komentarze
Komentuj